![]() |
|||||
|
|
|
|
|
|
|
|
Stowarzyszenie :: Aktualności :: Festiwal :: Święta Góra :: Płyta/Muzyka :: Galeria :: Kontakt |
|||||
|
|
|||||
|
Przyjaciele i miłośnicy muzyki
Wypili wspólnie beczkę herbaty, spędzili razem nieobliczalną ilość godzin.
Różnią się wiekiem, zawodami, poglądami. Łączy ich przyjaźń, a
zintegrowała wspólna sprawa. Spotykają się niemal co tydzień i…
rozmawiają. Jak bardzo owocne są to rozmowy świadczą dwa Festiwale Muzyki
Oratoryjnej, Fryderyk za pierwszą płytę i wiele innych, nie mniej
ciekawych działań na Świętej Górze. Ksiądz Kuba – odpowiedzialny za całość Na
Świętą Górę przybył w 2003 roku, zaraz po święceniach kapłańskich. Zajął
się tam chórem i orkiestrą. Wojtek Czemplik– specjalista od spraw artystycznych i… wpadania na genialne pomysły _ Na
początku nikt z nas nie myślał, że zrobimy tak duży festiwal i o takiej
randze _ przyznaje Wojciech Czemplik _ Na jednym z
pierwszych spotkań Mariusz Giermaziak zaproponował, abyśmy zaprosili
Agnieszkę Duczmal z Orkiestrą Kameralną Polskiego Radia i zespołem
Amadeus. Wtedy ubawiliśmy się tym pomysłem, uważaliśmy bowiem, że grubo
przesadził. To był szalony pomysł, ale te marzenia się spełniły. Krzysztof Fekecz – prezes Jego
domeną w Stowarzyszeniu są sprawy formalno – prawne i administracyjne. Ale
muzyka obca mu nie jest. Darek Wujek – gostyńska tv _ Po pierwszym koncercie ten problem akurat odszedł, bo bazylika pękała w szwach. I w następne koncerty też. Publiczność była wspaniała i to podkreślali wykonawcy. Dlatego też pierwsza płyta dedykowana była właśnie publiczności _ mówi Dariusz Wujek. _ Wszyscy, którzy przybywają do bazyliki świętogórskiej zauroczeni są tym miejscem. Niesiołowski podkreślał, że tu naładował swoje akumulatory na kolejne koncerty. Leszek Jankowski – organizator perfekcjonista W latach
80 –tych ubiegłego stulecia organizował w Gostyniu koncerty dla młodzieży,
prowadził Klub Dobrej Płyty. Festiwale mają odbywać się co roku. Ich termin jest stały: ostatni weekend września i pierwszy weekend października. Organizatorzy wierzą, że w przyszłości ktoś po nich przejmie pałeczkę. Póki co, pracują pełną parą.
ELŻBIETA CURYK – SIERSZULSKA
Członkowie Stowarzyszenia otrzymali sporo nagród i wyróżnień za swoją
działalność, m.in. Zasłużony dla Powiatu Gostyńskiego, Srebrne Mikrofony
Radia Merkury, Honorowy Laur Gostynia dla Wojciecha Czemplika, Medal
Młodej Sztuki dla ks. Jakuba Przybylskiego, Fryderyk 2008 za dwupłytowy
album z I Festiwalu, nagrodę twórczą Laur Gostynia.
Polski Mozart odkryty w Gostyniu Dwa lata temu młody ksiądz Jakub Przybylski wyciągnął z szafy w gostyńskim klasztorze filipinów zawinięte w gazetę stosy manuskryptów zapisów nutowych sprzed 300 lat. Jednym z ich autorów był Józef Zeidler. Miał przeczucie, że ma w dłoniach prawdziwy skarb. -Od lat było wiadomo, że te nuty tam leżą, ale jakoś nikt do nich nie zaglądał -wspomina. Utwory 30 niemal nikomu nieznanych kompozytorów odnalezione w miasteczku otoczonym chłopskimi gospodarstwami wyglądały mu na nie lada sensację. Ale nie tylko nieznanych i nie tylko polskich. Odnalazł też zapisy nutowe autorstwa Józefa Haydna i Ignaza Pleyela. Filipini od 1668 roku realizowali ideę apostolstwa przez muzykę. Powołali wówczas w Gostyniu kapelę muzyczną, powstała szkółka, grali po dworach, ściągali kompozytorów z różnych krajów europejskich. Jednym z nich był Józef Zeidler (1744 - 1806). Pozostało po nim łącznie 30 utworów. M. in. siedem mszy, requiem, motety, pastorałki. Gdy ksiądz Przybylski wrzucił jego nazwisko do Google'a, odnalazł na Allegro zapomnianą starą winylową płytę z jedynym wykonaniem Zeidlera. Kupił ją za 6 zł. Po tym, jak zajrzał do szaf z manuskryptami, postanowił przywrócić muzyczne posłannictwo filipinów. Wezwał na pomoc grupę przyjaciół. Do bazyliki na Świętej Górze przyjechał Leszek Jankowski, który w latach 80. w Gostyniu organizował muzyczne spotkania. Ale zupełnie inne. Dla nastoletnich kontestatorów organizował wspólne słuchanie sprowadzanych przez rodzinę w Kanadzie płyt Led Zeppelin, Hendriksa, Doorsów. Szybko dołączył do nich Krzysztof Fekecz, działacz samorządowy z pobliskiego Pępowa, człowiek z dużym doświadczeniem organizacyjnym, Dariusz Wujek, właściciel lokalnej telewizji kablowej, Mariusz Giermaziak, miejscowy przedsiębiorca, i osoba najważniejsza -Wojciech Czemplik, skrzypek z zespołu Stare Dobre Małżeństwo, który dziś sprawuje artystyczną pieczę nad ich przedsięwzięciami. Kopie manuskryptów rozesłali do muzykologów. Do profesora Marka Dyżewskiego, byłego rektora wrocławskiej Akademii Muzycznej, oryginały zawieźli osobiście. - Pamiętam jego reakcję: "Panowie, to jest rewelacja" - wspomina ksiądz Jakub. -To on pierwszy powiedział, że Zeidler jest "polskim Mozartem" -dodaje Leszek Jankowski. Od razu wymyślili, że muszą zorganizować festiwal "swojego" kompozytora w Gostyniu. Wielkopolska słynie nie tylko z dużej liczby kartofli, ale i dobrej organizacji i uporu w pracy. Nowo objawieni miłośnicy Zeidlera, a tak naprawdę miłośnicy swojego miasta, wydzwaniali do kogo się da. Wykorzystywali każdy kontakt i każdą znajomość. Dotarli do Marka Jurka, który był wtedy marszałkiem Sejmu. Ułatwił kontakt z wiceministrem kultury Jarosławem Sellinem. Ktoś inny polecił ich Elżbiecie Kruk, szefowej Krajowej Rady i Radiofonii. Ona z kolei - szefom TVP. Dotarli i do "Rzeczpospolitej", która objęła patronat nad festiwalem. Podobnie jak Elżbieta Penderecka. Miejscowych przedsiębiorców namówili do wyłożenia pieniędzy. Znaleziska z szaf nie były gotowymi partyturami. Poszczególne głosy i instrumenty zapisane były w tzw. incipitach. Żeby utwór był wykonany, te zapisy trzeba złożyć do kupy i napisać odnowa partyturę. Wykonali to muzykolodzy m.in. z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. - Chcemy, aby ta muzyka brzmiała jak najbardziej podobnie do wykonań z XVIII i XIX wieku -tłumaczy ks. Przybylski. -Byliśmy pełni obaw -wspomina Krzysztof Fekecz. -Po pierwsze, jaka jest rzeczywista jakość utworów Zeidlera. Po drugie, jaka będzie akustyka w klasztorze, w którym chcieliśmy zorganizować koncert. Ale przede wszystkim baliśmy się, czy kogokolwiek w Gostyniu to zainteresuje. A jak reagują mieszkańcy Gostynia? Najprościej jak mogą. Zapełniają klasztorny refektarz do ostatniego miejsca. Koncerty odbywają się raz w miesiącu. W miasteczku zrodziła się moda, aby bywać na Świętej Górze. Teraz można się tam dostać tylko za zaproszeniem. -Co miesiąc zapraszamy trochę inną publiczność -mówi Leszek Jankowski. Bywalcy traktują wizytę w klasztorze bardzo prestiżowo. Organizatorzy podkreślają, że świętogórskie koncerty stały się elementem budowania miejscowej wspólnoty. Największą próbą był sam festiwal. Koncerty odbywały się już nie w refektarzu dla setki osób, ale we wnętrzu dużej świątyni. Szybko doprowadzili do prawykonania pierwszych utworów Zeidlera. Jeden z festiwalowych koncertów poprowadziła sama Agnieszka Duczmal. Koncerty zostały nagrane, we współpracy z Polskim Radiem wydano pierwszą płytę. Miasto, które mogło się kojarzyć ze wszystkim, ale nie z wysoką kulturą, staje się muzycznym centrum Wielkopolski. Właśnie teraz rozpoczyna się druga edycja festiwalu, na którym zagra m.in. Tytus Wojnowicz. Specjalny koncert pod patronatem ambasadora Austrii poświęcony będzie twórczości austriackiego kompozytora Ignaza Pleyela. - Przyjeżdżają do nas najwybitniejsi muzycy, tak jak 300 lat temu, kiedy do Gostynia ściągali znani kompozytorzy z całej Europy. Bo Gostyń już wtedy był w sercu Europy - mówi z dumą i radością w oczach ksiądz Jakub. Gostyńscy zapaleńcy dalej pracują społecznie, bez sekretarki i bez biura, ale plany mają coraz ambitniejsze. - Rozmawialiśmy wstępnie, występami u nas zainteresowane są najpoważniejsze orkiestry, np. Sinfonia Varsovia. Problem w tym, że oni mają zarezerwowane terminy na dwa lata, a my nie wiemy, czy wtedy będziemy mieć pieniądze - mówi Krzysztof Fekecz. Gostynianie szukają strategicznego sponsora, który zapewni stały budżet festiwali, tak, by mogli planować imprezę na kilka lat do przodu. Ale skoro tak szybko z niczego zrobili spory festiwal, wydali płytę, organizują cykliczne koncerty wmieście bez żadnych tradycji muzycznych, to zapewne za kilka lat będzie to już jedna z większych imprez muzycznych w Polsce.
Igor Janke
Piły pójdą w ruchII Festiwal Muzyki Oratoryjnej Musica Sacromontana przeszedł już do historii. Członkowie Stowarzyszenia Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera, które jest organizatorem tego przedsięwzięcia, przekazują osobom i instytucjom podziękowania za pomoc w jego realizacji. 14 listopada spotkali się w siedzibie starostwa z samorządowcami. Na ręce burmistrza Gostynia Jerzego Woźniakowskiego i włodarza powiatu Andrzeja Pospieszyńskiego, złożyli oprawione plakaty tegorocznego festiwalu z podpisami wykonawców, a także program z autografami muzyków, płytę CD z fotografiami i płytę DVD z nagraniem z finałowego koncertu, podczas którego wykonany został utwór gostynianina Maksymiliana Koperskiego.
-- Z piłą muzyczną jestem zakolegowany od paru lat. Znam środowisko ludzi grających na tym rzadko spotykanym instrumencie. Są wśród nich aktorzy, iluzjoniści, dyrygenci – mówi Wojciech Czemplik, pomysłodawca przedsięwzięcia, dyrektor artystyczny festiwalu. – Chcemy zgromadzić jak największą liczbę osób grających na pile i stanąć do wielkiego zadania, jakim będzie pobicie rekordu Guinnessa. Sukcesem będzie jeśli uda nam się zgromadzić około 30-40 osób. Wykonamy utwór rozpoznawalny, prawdopodobnie maryjny. Jak zaznaczył ks. Jakub Przybylski, dyrektor festiwalu, organizatorzy będą nieustannie dążyć do podnoszenia profesjonalizmu przedsięwzięcia. -- Chcielibyśmy, żeby festiwal był jeszcze bardziej rozpoznawalny w Polsce – dodał ks. J. Przybylski. -- Zależy nam na mocnej i szerokiej promocji festiwalu. W tym roku udało nam się zdobyć patronat ogólnopolskiego dziennika [„Rzeczpospolita” – przyp. autorki], dzięki czemu mogliśmy wyjść z odkryciami świętogórskimi szerzej, poza obręb powiatu i województwa – przypomina Krzysztof Fekecz, prezes stowarzyszenia. -- Poprzeczka została postawiona dosyć wysoko i przy każdej następnej edycji staramy się ją stawiać coraz wyżej. Naszym założeniem jest, żeby muzyka była wykonywana przez najlepszych wykonawców. Myślimy o zaproszeniu wykonawców z zagranicy. Chcielibyśmy, żeby koncerty odbyły się także poza Gostyniem, a mianowicie w Warszawie i być może w Poznaniu. W klasztornym archiwum jest sporo utworów kompozytorów czeskich. Jest pomysł, żeby w przyszłym roku zrobić na Świętej Górze jeden dzień czeski w ramach festiwalu. Wszystko jednak będzie zależało od tego, jakim budżetem będziemy dysponowali. W. Czemplik zaznaczył, iż najmilszym odkryciem tegorocznego festiwalu była muzyka M. Koperskiego, która tchnie ducha polskości. Wrażeniami z koncertów podzielili się także samorządowcy. -- Festiwal kojarzy mi się z archeologią muzyczną i niesamowitym odkrywaniem skarbów – powiedział Robert Marcinkowski, przewodniczący Rady Powiatu. – Festiwal, który nie jest adresowany do szerokich kręgów publiczności, którego nie można zakwalifikować do trendów kulturalnych, stał się nową jakością w Gostyniu, na którą odpowiedzieli mieszkańcy. Na koncercie finałowym z trudem można było znaleźć wolne miejsca. Bazylika wręcz pękała w szwach. Trudna muzyka, dla melomanów, stała się muzyką, którą zaczęli słuchać mieszkańcy naszego powiatu i stała się doskonałym źródłem promocji. O Gostyniu usłyszała cała Polska. Podobnego zdania jest włodarz Gostynia. -- Festiwal nie tylko daje możliwość wysłuchania wspaniałej muzyki na bardzo wysokim poziomie, ale też promuje nasze miasto – powiedział J. Woźniakowski. -- Uczestnictwo w festiwalowych koncertach było dla mnie super rozrywką w dobrym stylu – dodał A. Pospieszyński. SMMŚ organizuje 21 grudnia o 16:30 w bazylice bożonarodzeniowy koncert dla dzieci i młodzieży. Natomiast 12 stycznia przyszłego roku na Świętej Górze zagrają górale. Z kolei już w piątek 23 listopada o 7:15 telewizyjna „Dwójka” zaplanowała emisję dwudziestokilkuminutowego reportażu o tegorocznym festiwalu na Świętej Górze.
Agnieszka Jakubowska Festiwal tuż, tuż Świętogórska bazylika rozbrzmiewać będzie wkrótce muzyką. Do Gostynia przyjadą wybitni muzycy i dyrygenci. Nie zawiedzie też z pewnością publiczność, która rok temu po brzegi wypełniła sanktuarium. To właśnie jej dedykowano dwupłytowy album, nagrany podczas pierwszego festiwalu. Podobny powstanie i w tym roku. 28 września rozpocznie się II Festiwal Muzyki Oratoryjnej „Musica Sacromontana”. W Bazylice na Świętej Górze w Gostyniu wystąpi tego dnia Orkiestra Filharmonii Poznańskiej. Wykona utwory Habla i Pleyela ze zbiorów świętogórskich oraz Karola Kurpińskiego. Przygotowania w toku Organizatorami Festiwalu są Kongregacja Oratorium Św. Filipa Neri oraz Stowarzyszenie Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera. Przygotowania do jego drugiej edycji trwają od dawna. Niemal od momentu zakończenia pierwszej. _ Staramy się robić wszystko profesjonalnie, dlatego kontaktujemy się z profesjonalistami, zasięgamy ich opinii _ mówi ks. Jakub Przybylski, dyrektor festiwalu. _ Odwiedzamy miejsca, w których odbywają się podobne koncerty i podglądamy je „od kuchni”. Uczymy się od najlepszych, bo chcemy, aby nasz Festiwal się rozwijał i przyciągał coraz większe rzesze melomanów. Przez ostatnie miesiące muzykolodzy (m. in. z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego) intensywnie pracowali nad opracowaniem literatury muzycznej. _ Na podstawie zachowanych manuskryptów – incipitów (poszczególnych głosów będących kompletnymi utworami)dokonali rekonstrukcji partytur _ wyjaśnia ks. Przybylski. _ Wykonanie tych dzieł będzie historyczne, dążymy do tego, aby ta muzyka brzmiała w sposób jak najbardziej zbliżony do wykonań XVIII i XIX- wiecznych. To samo dotyczy śpiewaków. _ W ciągu minionych lat utwory muzyki dawnej wykonywane były w Polsce często przez wielkie orkiestry – na sposób romantyczny. Tymczasem w klasycyzmie kapela liczyła kilkunastu muzyków, dlatego muzyka inaczej brzmiała. Podczas naszego Festiwalu wracamy do historycznej prawdy wykonawczej _ przyznaje Krzysztof Fekecz, prezes Stowarzyszenia Miłośników Muzyki Świętogórskiej im. Józefa Zeidlera.
Organizacja Festiwalu to ogromny wysiłek wielu osób. Koncerty odbywają się w Bazylice, w której odprawiane są msze święte. Przygotowanie świątyni oraz próby muzyków odbywać się mogą tylko między nabożeństwami. Owocem festiwalu będzie kolejna płyta CD. Podobnie jak w roku ubiegłym, nagrywana będzie nocą, w najgłębszej ciszy. Taki sam, a inny Drugi festiwal będzie się nieco różnił od pierwszego. Głównie wykonawcami i utworami, ale nie tylko. Artystyczną nowością jest odkrywanie kolejnych utworów muzyki dawnej, znajdujących się w zbiorach świętogórskich. _ Każdy koncert jest pewnego rodzaju nowością _ uważa ksiądz Jakub Przybylski. _ Pojawią się nowi wykonawcy, między innymi Affabre Concinui, kwartet Wilanowski z Tytusem Wojnowiczem. Chcemy ściągać tutaj fantastycznych wykonawców. Mamy wspaniałą i wrazliwą publiczność. Doceniamy to i chcemy obdarować ją muzycznym złotem. Nowością będzie też odkrycie kolejnego kompozytora ze Świętej Góry. _ Podczas ubiegłorocznego festiwalu zabrzmiała muzyka tylko jednego kompozytora świętogórskiego, Józefa Zeidlera _ mówi Leszek Jankowski, dyrektor organizacyjny festiwalu. _ W tym roku będzie muzyka także Maksymiliana Koperskiego. Na
KUL-u opracowana została msza Koperskiego, która w finałowym dniu
porównana zostanie z Mszą Koronacyjną Mozarta. Koncert w wykonaniu
Orkiestry Akademii Beethovenowskiej i Chóru KUL Jana Pawła II odbędzie się
pod patronatem honorowym Elżbiety Pendereckiej.
Festiwalowe koncerty zaplanowano na dwa weekendy na przełomie września i października. 30 września koncert odbędzie się z okazji 250. rocznicy Ignaza Pleyela, austriackiego kompozytora, który tworzył dla świętogórskiego sanktuarium. Patronat nad nim objął ambasador Austrii, Alfred Längle, który osobiście wysłucha koncertu. Zupełnie odmienny będzie natomiast ostatni dzień Festiwalu, 7 października. Publiczność będzie miała niebywałą okazję zobaczyć archiwalne manuskrypty i nuty. _
Przygotujemy wystawę na klasztornym korytarzu _ mówi K. Fekecz. _
Będzie to Ta niedziela poświęcona będzie kardynałowi Cezaremu Baroniuszowi, najbliższemu współpracownikowi Filipa Neri, z okazji 400. rocznicy jego śmierci. W refektarzu Jerzy Zelnik wyrecytuje mowę Baroniusza nad grobem świętego Filipa. Najwyższy poziom Opinie o pierwszym Festiwalu były bardzo wysokie. Zarówno wykonawcy, jak i publiczność nie kryli słów podziwu dla organizatorów. Wspaniała akustyka Bazyliki była dodatkowym atutem. _ Muzyka to tylko niewielki skrawek ogromnego bogactwa, jakim jest Święta Góra _ twierdzi ksiądz Przybylski. _ Jest tu obfitość innych zbiorów, które są potencjałem do wykorzystania. Obiekt takiej klasy, tak wspaniale wyposażony, jest znakomitym miejscem na promocję regionu. Miasta, które posiadają klasztory, mają tożsamość, duchowość, jakiś klimat. Klasztory przed wiekami były centrami kultury. My staramy się to odkryć na nowo. Festiwal organizowany jest przede wszystkim dla publiczności. _ Z wielką przyjemnością przygotowujemy się do kolejnego festiwalu, bo w ubiegłym roku byliśmy mile zaskoczeni frekwencją _ mówi L. Jankowski. _ Bazylika była wypełniona na wszystkich koncertach. _ Dajemy społeczeństwu wysoką kulturę muzyczną, ale wiemy też, że zapotrzebowanie na nią jest ogromne _ dodaje ksiądz Jakub. Festiwal Muzyki Oratoryjnej na Świętej Górze to ogromny wkład w odkrywanie polskiej przeszłości muzycznej. Wykonywane tam utwory nie były wcześniej znane. _ Festiwal oratoryjny na Świętej Górze cieszy się sporym zainteresowaniem i z pewnością rozsławi nasz region w całej Polsce, a może kiedyś w Europie… _ twierdzi ksiądz Jakub Przybylski. Elżbieta Sierszulska
Organizatorzy Festiwalu Muzyki Oratoryjnej „Musica Sacromontana” na
Świętej Górze w Gostyniu pracują już nad drugą edycją tego wielkiego
muzycznego wydarzenia. – To ogromne przedsięwzięcie – mówi ksiądz Jakub
Przybylski, dyrektor festiwalu. – Chcemy, aby co roku gościli na nim inni
wykonawcy i prezentowali nowe, nieznane do tej pory utwory.
Patroni Elżbieta Sierszulska Idea powołania Festiwalu im. Józefa Zeidlera w Gostyniu w 2006 roku okazała się nadzwyczajną. Koncerty zgromadziły tłumy melomanów i pozwoliły zaprezentować nieznaną lub mało znaną muzykę polską i obcą znajdującą się w bogatych zbiorach klasztoru. Jestem pełna uznania dla niespotykanego wręcz entuzjazmu organizatorów Festiwalu oraz ich umiejętności zainteresowania odbiorców muzyki koncertami festiwalowymi.
Agnieszka Duczmal
We wrześniu 2006 roku uczestniczyłem, wraz z prowadzonymi przeze mnie
zespołami Concerto Polacco i Sine Nomine, w I Festiwalu Muzyki Oratoryjnej
Musica Sacromontana zorganizowanym przez Towarzystwo im. Józefa Zeidlera w
Gostyniu. Festiwal ten ma za zadanie wskrzeszenie bogatych muzycznych
tradycji związanych z klasztorem OO. Filipinów na Świętej Górze i
działającą tam do XIX wieku kapelą muzyczną. Bogate archiwum klasztorne
zawiera cenne muzykalia – utwory tak miejscowych, jak i europejski
kompozytorów. Na szczególną uwagę zasługują utwory Józefa Zeidlera –
jednego z najwybitniejszych mistrzów polskiego klasycyzmu. Nie brakuje
manuskryptów takich mistrzów muzyki europejskiej jak Józef Haydn i Ignaz
Pleyel, którego 250 rocznicę urodzin obchodzić będziemy w 2007 roku.
Bogato reprezentowani są inni kompozytorzy polscy XVIII i XIX wieku oraz
kompozytorzy czescy.
Profesor Marek Toporowski Duma mieszkańców, tradycja, która ich wyróżnia... Niewielkie miasto w południowej Wielkopolsce, Gostyń, od trzech z górą stuleci szczyci się piękną barokową bazyliką księży Filipinów. Minionej jesieni udało się do niej zaprosić znakomitych wykonawców, których zadaniem było wskrzesić tradycję muzykowania w bazylice na gostyńskiej Świętej Górze. I Festiwal Muzyki Oratoryjnej zgromadził liczną publiczność, ściągnął też zainteresowanie mediów i w ten oto sposób lokalna społeczność zyskała coś bardzo ważnego: nie tylko jakość artystyczną, ale i miejsce uroczystego spotkania, rozgłos, coś, co wzmacnia tożsamość i dumę i o co warto będzie dbać. Tak trzymać!
Agnieszka Linette << wstecz :: |
|||||
![]() |
|||||