![]() |
|||||
|
|
|
|
|
|
|
|
Stowarzyszenie :: Aktualności :: Festiwal :: Święta Góra :: Płyta/Muzyka :: Galeria :: Kontakt |
|||||
|
|
|||||
|
Zeidler (Zaydler, Zeydler) Józef (ok. 1744-1806),
kompozytor, muzyk. Dokładniej daty i miejsca urodzenia oraz pochodzenia
nie udało się dotąd ustalić. Wykształcenie muzyczne zdobył
najprawdopodobniej uprawiając muzykę u boku wybitniejszych mistrzów oraz
przepisując utwory różnych kompozytorów. Ok.1775 przybył do Gostynia,
gdzie został członkiem kapeli przy klasztorze Filipinów na Świętej Górze.
Korzystał z mieszkania i utrzymania klasztornego. Zmarł 4 IV 1806 w
Gostyniu w wieku 62 lat, pochowany został tamże na cmentarzu klasztornym.
W. Zientarski, J.Z., Muzyka, 1967 nr 4; D.
Idaszak,
Koperscy Chcąc wzbogacić Kronikę Gostyńską, która i tak już pełna jest wspomnień o osobach wybitnych czy to cnotami i talentem czy też zdolnościami, pospieszam na skierowaną do mnie prośbę redakcji z garścią informacyj o mych wujach Koperskich, którzy wprawdzie już dawno ułożyli się do snu wiecznego, lecz o których wśród mieszkańców gostyńskich – zwłaszcza starszej generacji – zachowała się jeszcze żywa pamięć jako o zdolnych muzykach i ludziach typu dziś już nie spotykanego. Koperskich było trzech braci: Franciszek, Maksymilian i Mikołaj. Rodzina ta zdawna osiadła w Gostyniu była podług tradycji rodzinnej dość zamożna. Wiem np., że Koperscy posiadali w ul. Leszczyńskiej dom z bardzo pięknym ogrodem, dalej folwarczek składający się z domu mieszkalnego, robotniczego i budynków gospodarczych, poza tym ziemię, na której stoi dziś mleczarnia, ogród na Nowych Wrotach i ulesinę położoną w stronę Róży. Najstarszy z wspomnianych braci Koperskich, Franciszek, urodził się 24. marca 18111, Maksymilian 8. października 1812 a Mikołaj 9. września 1815 z Kaspra i Teofili z Sobockich. Dwaj pierwsi, którzy od młodości okazywali wybitny talent muzyczny, kształcili się w tym kierunku i to przypuszczalnie u “dyrygenta i premiera" orkiestry klasztornej, która cieszyła się wielką sławą, Andrzeja Niestrawskiego. Pierwszy t. j. Franciszek zaciągnięty do wojska przez władze zaborcze przebywał przez kilka lat w Koblencji nad Renem, gdzie był członkiem tamtejszej orkiestry wojskowej; czy miał jaką szarżę wojskową, nie wiem. W r. 1833, po powrocie do Gostynia, został organistą klasztornym po zmarłym w r. 1831 Marcinie Niedźwiedzińskim. Drugi, Maksymilian, kształcił się u jakiegoś wybitnego muzyka we Wrocławiu, którego nazwiska niestety nie pamiętam. Na terenie wrocławskim odznaczył się jako skrzypek i kompozytor utworów kościelnych. Często występował też jako koncertant we Wrocławiu dopóki go podczas jednego z koncertów nie tknął paraliż na prawą rękę, kładąc kres dalszej jego karierze koncertowej. Wrócił zatem do swego rodzinnego miasta i zwrócił tu rychło na siebie uwagę księży z kongregacji św. Filipa w Głogówku pod Gostyniem, którzy zrobili go w r. 1839 dyrektorem swej orkiestry klasztornej składającej się z 24 osób. Orkiestrę tę utrzymywano z dochodów jednego z folwarków klasztornych. Od tej chwili obaj bracia Koperscy – Maksymilian i Franciszek zamieszkali na św. Górze pod Gostyniem i, chociaż ich nieraz namawiano, by dali się poznać na szerszym świecie muzycznym, stale odmawiali, mówiąc: “My służymy Marii i nigdzie nie pójdziemy". Byli to ludzie wielkiej wiary i pełni gorącego kultu dla Najświętszej Panny. Nie wstąpili też w związki małżeńskie i jako kawalerowie zeszli z tego świata, opiekując się do końca życia i kształcąc dzieci swej owdowiałej siostry Bartlewiczowej, która również mieszkała w Gostyniu.
Z dawnych lat utrwaliło się w mej młodej
pamięci niezatarte wspomnienie nabożeństwa żałobne za duszę dwóch
poległych w powstaniu 63 roku bohaterów. Byli to Ludwik Mycielski z
Chociszewic i Witold Turno ze Słopanowa, narzeczony śp. Marii Mycielskiej
z Chociszewic, późniejszej dziedziczki Gębie, która mu też poza grób
dochowała wiary, gdyż pozostała panną. Upadek powstania był strasznym ciosem dla naszego społeczeństwa. Przygnębienie było ogromne i trzeba było dodać otuchy narodowi i wzmocnić w nim nadzieję w lepszą przyszłość. W tym też celu zabrano się do pracy organizacyjnej a wskutek nowego prądu urządzili okoliczni ziemianie wkrótce potem wystawę rolniczo-przemysłową na placu za targowiskiem, gdzie później powstała cukrownia.
Dowodem, jak się w owych czasach
społeczeństwo skupiało, to powstanie Kasyna Gostyńskiego, w którym
odbywały się zgromadzenia a w czasie karnawału huczne zabawy. Gdy nadszedł rok 1875 i okres tak zwanego kulturkampfu, zmusiły władze pruskie kongregację ksks. filipinów do opuszczenia swej siedziby na Głogówku. Odtąd rozpoczęła się kilkoletnia tułaczka kongregacji zakończona ostatecznie osiedleniem się w Tarnowie w Małopolsce. Tym-samym i wujowie moi stracili oparcie, choć pozostali na miejscu, otrzymując skromne zaopatrzenie ze strony władz pruskich, które zagarnęły cały majątek klasztorny i wzięły go we własną, dziesiątki lat trwającą administrację, Koperscy przeżyli konfiskatę klasztoru jeszcze dość długie lata, gdyż umarli dopiero w r. 18862. Spoczęli w podziemiach klasztoru pod kaplicą św. Barbary i św. Karola Boromeusza. Trzeci, najmłodszy ich brat dzierżawił majętność Rumiejki z klucza winnogórskiego, byłej własności generała Henryka Dąbrowskiego, i zmarł podobno tegoż samego roku, co gostyńscy Koperscy. Pochowano go na cmentarzy w Winnogórze. Na wieść o śmierci Maksymiliana i Franciszka Koperskich polecili ksks. filipini eksportować zwłoki ich na Świętą Górę ks. proboszczowi Hejnowiczowi z Czerwonejwsi, b. księdzu z kongregacji, a w dzień ich pogrzebu wszyscy księża filipini w Tarnowie odprawili żałobne msze święte za ich dusze. Z Koperskimi zeszedł ze świata już dziś tak rzadko spotykany typ ludzi skromnych, nie wysuwających się na widownię, czyniących dużo dla podniesienia muzyki kościelnej, którą umiłowali całą duszą i w którą wlali całą treść swego życia. Nie można też pominąć milczeniem, że wyszukiwali talenty muzyczne i kształcili bezinteresownie ludzi, którzy zajmowali później wybitne stanowiska. Pisano w Koźminie w październiku 1938.
Maria Ruge – Rużyna 1 Rodzicami chrzestnymi byli Wawrzyniec Wenzel i Barbara Heins-chowa, u Maksymiliana Wojciech Sura Teofila Buczyńska, u Mikołaja Teodor Sprynga i Konstancja Surowa (red). 2 Maksymilian umarł 6. września 1886, daty śmierci Franciszka nie udało się stwierdzić. W końcu swego życia mieszkali w ul. Klasztornej (red). << wstecz :: |
|||||
![]() |
|||||